Seat Ateca 2.0 TDI 4Drive – hiszpański SUV | TEST

Scroll this

Seat Ateca to w zasadzie taki brat bliźniak Volkswagena Tiguana. Po szybkiej analizie wymiarów, mogę potwierdzić, że Ateca jest od Tiguana – krótsza, niższa i szersza. To sprawia, że samochód wizualnie wydaje się lżejszy i bardziej dynamiczny.

Egzemplarz testowy od Seata trafił mi się w mocno niecodziennej konfiguracji. Rzucające się w oczy, niczym nowego buty u kolegi z pracy, pomarańczowe lusterka, 19-calowe felgi, a także przedni i tylny zderzak dodają mu hiszpańskiego temperamentu. Warto przyjrzeć się reflektorom LEDowym, które sprawiają, że wygląd staje się jeszcze więcej nowoczesny. A w połączeniu z płynną linią boczną, pomarańczowymi elementami i aluminiową wstawką tylnego zderzaka nienachalnie sprawiają, że samochód w tej konfiguracji wygląda bardzo dynamicznie. Nie możemy mówić o przesycie dodatków, jedynie o bardzo wysmakowanym połączeniu kolorów.

Posiłkując się językiem informatyków wnętrze Seata to skopiowany system od kolegi o imieniu Leon. A kiedy już okazało się, że działa przeprowadzono mu małą aktualizację. W poszukiwaniu wspomnianych nowości i aktualizacji naszą uwagę przykuwa ekran. 8 calowy system multimedialny raczej możemy zaliczyć do funkcjonalnych. Podobno zawiera „odświeżony” system operacyjny. Niestety moim zdaniem nadal wygląda, jakby pisał go ten sam gość, który jest odpowiedzialny za sapera na Windowsie. Na desce rozdzielczej dominuje kolor czarny. Całość wykonana jest z przyjemnych w dotyku materiałów. Siedząc za kierownicą nie można narzekać na brak miejsca. Dobrze oświetlony środek pojazdu to zasługa panoramicznego dachu, który kończy się dopiero w miejscu tylnych zagłówków.

Z praktycznych elementów wnętrza mamy pod ręką podwójne gniazdko USB. Dodatkowo jeżeli ktoś lubi nowinki technologiczne znajdzie niespodziankę. Ateca posiada płytkę indukcyjną do bezprzewodowego ładowania telefonu. Konstruktorzy SUVa- w odróżnieniu od brata Tiguana -postanowili pozostać przy klasycznych zegarach, co dla wielu z pewnością może być sporym plusem.

Praca siedmiostopniowej skrzyni biegów jest tak płynna jak smarowanie kanapki rozmrożonym masłem Lurpak (Delma, Rama czy kto tam czym smaruje). Oprócz automatycznej zmiany biegów możemy przerzucać je również za pomocą łopatek. Ale musze się przyznać, że z tej możliwość nie korzystałem.

Z pomocą magicznego pokrętła mamy do dyspozycji 6 trybów jazdy.  Eco – wybierany najczęściej pod koniec miesiąca, kiedy do najbliższej wypłaty liczymy każdy grosz. Jeżeli zatankuję za 20 zł mniej, wystarczy mi jeszcze na hot doga i paczkę fajek. Normal – taki standard rzadko wybieramy świadomie, bo jest on ustawiony domyślnie. Sport – prawdziwa gratka dla lubiących wygrywać pojedynki na światłach. Individual – opcja dla tych, którzy lubią dłubać w systemie i bez żadnego uzasadnienia w jeden worek wrzucić po jednej opcji z innych trybów. Offroad – katalogowe przeznaczenie – to szaleństwo po leśnych drogach, ale krążą plotki, że najczęściej ustawiany, kiedy wolne miejsce parkingowe znajduje się tuż za wyjątkowo wysokim krawężnikiem. Snow – podobny do offroad, tylko oprócz krawężnika musimy jeszcze delikatne najechać na miejską śnieżną zaspę.

A mówiąc całkiem poważnie Ateca najlepiej sprawdzała się w trybach Sport oraz Snow. Nie brakowało jej mocy, a zawieszenie współpracowało z kierowcą. Przy spokojnej jeździe spalanie wyniosło 7-7.5l/100 km. Jednak pokonując trasę Warszawa-Kraków przy 140 km/h zużycie zbliżało się do 10l/100km. Zaznaczę, że przy dużych prędkościach bardziej wyczuleni kierowcy mogą narzekać na zbyt wysoki poziom głośności wewnątrz pojazdu.

Ateca to zdecydowanie jeden z typowych miejskich SUVów. Na szczególną uwagę zasługuje jego zwrotność, która na mnie zrobiła spore wrażenie. Parkowanie „na styk” to zadanie w sam raz dla tego pojazdu.

Jeżeli chodzi o ładowność byłem pozytywnie zaskoczony. Bagażnik mieści 485 litrów walizek, torebek, gratów, czy co tam kto chce wozić w kufrze. Dodatkowo tylna kanapa posiada bardzo praktyczną funkcję „łamania” środkowego panelu, dzięki czemu bez problemu przetransportujemy narty, snowboard, czy karnisz z IKEA.

Cennik SUVa otwiera wersja za niewiele ponad 79 tys. zł. Za te pieniądze otrzymamy samochód w podstawowym wyposażeniu z silnikiem 1.0 o mocy 115 KM. Egzemplarz testowy z silnikiem 2.0 TDI i 7 biegową skrzynią biegów wraz ze wszystkim dodatkami to koszt ponad 170 tys. zł.

Seat przez 65 lat nie produkował SUVów, aż powstała Ateca. Moim zdaniem to krok w dobrą stronę i konstruktorzy stworzyli praktyczny samochód, który dla wielu innych producentów już stał się groźną konkurencją. Jednocześnie nadal można w nim wyczuć hiszpański temperament.

Marcin Łukasik

Submit a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *