Qashqai w wersji X(trai)L? | TEST Nissan X-Trail

Scroll this

Zacznę od wyznania. Przez wiele lat w mojej codzienności, istniały tylko dwie możliwości, żebym zauważył na ulicy Nissana X-Traila. Musiał być bliski potrącenia mnie na przejściu, albo… mnie potrącić. Co więcej, po spotkaniu z tym autem „twarzą w twarz”, w głowie pozostawała jedna myśl: dlaczego on cały czas wygląda tak samo?

Spacerując wokół samochodu (tak, spacerując, bo to spory obiekt) widać, że pojazd w końcu ma jakiś charakter. Przez wiele lat X-trail był takim sześcianem na kółkach. Teraz w końcu nabrał ciekawych kształtów. Są one łudząco podobne do jego młodszego brata – Qashqaia. Zresztą porzućmy pozory. X-trail to po prostu Qashqai, tylko nieco napompowany.

Nie lubię w testach posługiwać się liczbami, bo jak mówił ktoś znany „statystki nie grają”. Parafrazując to na świat motoryzacji – „statystyki nie jeżdżą”. Tutaj jednak warto powiedzieć, że nowy X-Trail ma 4,9 m długości x 1,8m szerokości x 1,7m wysokości. Osoby mojego wzrostu spokojnie mogą w nim zamieszkać. (przyp. red. w dowodzie mam wpisane 172 CM)

Wsiadając do X-traila widzimy w miarę starannie wykonane wnętrze. Nie wszyscy jednak będą fanami panelu sterowania i błyszczących elementów deski rozdzielczej, które kolekcjonują odciski palców szybciej, niż urząd paszportowy. Sam system sprawia wrażenie androida z 2000 roku, natomiast jest raczej czytelny i działa sprawnie.

Rozczarowanie technologią podbija zestaw kamer 360°, który może i jest pomocny w wielu sytuacjach, ale obraz z nich wyświetlany na ekranie wygląda trochę jak z kalkulatora.

Duży plus za nową kierownicę, która w poprzednim modelu nie była wymarzonym rozwiązaniem. W środku miejsca nie brakuje. Panoramiczny dach sprawia, że mamy jeszcze lepszą widoczność tego, co dzieje się dookoła. Pomimo zwiększonego prześwitu, do samochodu wsiada się bardzo wygodnie. Dodatkowo do X-Traila bez najmniejszego problemu spakuje się 4- albo nawet 5-osobowa rodzina. Bagażnik z podwójną podłogą mieści wszystko, co chcemy ze sobą zabrać na wakacje. Plus pozostawia jeszcze zapas miejsca na pamiątki, które z nich przywieziemy.

Żałuję, że trafił mi się egzemplarz ze skrzynią manualną. Nie jest to najlepszy system świata. Praca skrzyni pozostawia sporo do życzenia. Momentami miałem wrażenie, że wrzucam biegi w starym Ursusie. Pod maską trafiłem na silnik benzynowy o pojemności 1.6 i mocy 163 KM. Czyli świetną jednostkę, która przy tej masie z dynamiką jazdy ma mniej więcej tyle wspólnego, co ja z hodowlą bażantów. Niewiele.

Dyskutując na ten temat ze znajomymi, którzy jeździli X-Trailem w automacie z silnikiem diesla, dowiedziałem się że można narzekać tylko na wersję benzynową.

Nissan X-Trail to obecnie najlepiej sprzedający się SUV – uwaga – NA CAŁYM ŚWIECIE. Nic dziwnego, bo prowadzi się go bardzo dobrze. Wyposażony w mnóstwo systemów daje nam dobrą sterowność i panowanie nad pojazdem. Parkowanie nawet na miejscu dla większego skutera nie jest problemem – bo X-Trail to bestia, która grzecznie i zwinnie skręca, gdzie tylko chcemy.

Poruszanie się po mieście SUVem od Nissana to prawie czysta przyjemność. Cały czas z tyłu głowy mam manualną skrzynię której nigdy nie byłem fanem i ona pozostawia w mojej pamięci „rysę na szkle”. Ale na chwilę o niej zapomnijmy. Poruszanie się po mieście to przyjemność. Jazda X-Trailem w trasie lub terenie to czysta przyjemność.

Statystyki nie kłamią. Fakt, że X-Trail jest najchętniej kupowanym SUVem na świecie nie wzięło się znikąd. Poza małymi niedociągnięciami to świetnie uszyty samochód. Ani trochę nie dziwię się konstruktorom Nissania, że tworząc nowego X-Traila po prostu nadmuchali Qashqaia. Wypuszczając kolejną wersję poproszę o mocniejszy silnik i polecam ten model z zamkniętymi oczami.

Ocena czytelników
(0 ocen)
Sending