Honda CR-V 2.0 iVTEC 155 KM | TEST

Scroll this

Pamiętam jak wiele lat temu wprowadzając się z rodzicami na nowe osiedle. Na parkingu wśród kombi, sedanów, hatchbacków i vanów, jeden z sąsiadów dumnie siedział w SUVie. Jeździł wtedy Hondą CRV I generacji. Jak ten samochód zmienił się na przestrzeni kilkunastu lat?

W okresie białych świąt jeździłem między domem, radiem a znajomymi Hondą CRV IV generacji. Fani motoryzacji wiedzą, że gdzieś na horyzoncie już widać nową wersję SUVa, a to zawsze dobra okazja, żeby poprzedni model kupić w arcyatrakcyjnej cenie. Dlatego warto sprawdzić, jak to auto jeździ.

Japońskie marki mają skłonność do projektowania „kosmicznych” samochodów. Najlepszym tego przykładem jest nowa Honda Civic, która z każdym kolejnym odświeżeniem wygląda jakbym zaraz miała odlecieć. W stylistyce CRV czuć powiew awangardy, ale mimo wszystko chromy, listwy, rozbudowany grill i rzucające się w oczy reflektory tworzą spójną całość. Moją uwagę zwróciły szyby boczne, które swoją linią – schodząc w dół – dodają poczucia dynamiki. W egzemplarzu testowym trafiłem na 18-calowe felgi, które swoim wyglądem jasno sugerują, że już dłużej nie chcą stać w miejscu.

W środku japońskiego SUVa trafimy na kilka praktycznych rozwiązań. Wszystkie przyciski funkcyjne umieszczone są w widocznych miejscach. Nie brakuje także przestrzeni na napoje, czy gniazda USB oraz HDMI.
Niestety wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Sporo elementów wnętrza „trzeszczy”, sprawiając wrażenie źle spasowanych. Honda zdecydowała się zamontować nie jeden, ale dwa ekrany. Na mniejszym wyświetlane są podstawowe informacje m.in. średnie spalanie, zasięg, godzina itd. Większy ekran umiejscowiony tuż nad skrzynią biegów to „centrum multimedialne”.

7-calowy ekran dotykowy podłączony pod system android ma z funkcjonalnością tyle wspólnego co ja z rzeźbieniem gołębi w styropianie. Niewiele. Teoretycznie możemy przeskakiwać z radia FM na muzykę przesyłaną przez kabel USB lub Bluetooth, ale żeby nie zgubić się w systemie, przydałaby się osobna nawigacja.

W CRV miejsca nie brakuje. Śmiało możemy podróżować w pięć najedzonych osób i nikt nie będzie musiał przytulać się do cioci, której nie lubi. Po otwarciu bagażnika byłem w ciężkim szoku. Mój zachwyt musiałem zweryfikować danymi od producenta. Kufer jest gigantyczny – 589 litrów, które konkurencyjne modele wyprzedzają w przedbiegach. Gdyby tego było mało po złożeniu kanapy dostajemy 1146 litrów (do linii okien) co pozwala śmiało spać w bagażniku.

SUVa od Hondy prowadzi się dobrze. Duży plus dla konstruktorów za wyciszenie wnętrza. Nawet przy prędkości 150 km/h czujemy się komfortowo, a dźwięk silnik nie jest dokuczliwy. Testowany Japończyk miał pod maską 2.0 benzynę zaprzęgniętą w 155 KM. Może nie lubię manualnych skrzyni, może nie umiem obchodzić się z silnikiem wolnossącym, ale w tej konfiguracji Honda jest po prostu wolna. Aby rozpędzić się do setki potrzebuje 12 sekund. Wiem, że żyjemy w świecie małych silników z turbodoładowaniem. Może kilka lat temu nie narzekałbym na dynamikę Hondy. Dzisiaj muszę stwierdzić, że to już przestarzałe rozwiązanie.

Spalanie w trasie przy rozsądnej prędkości (do 100 km/h) wyniosło 7 litrów. Jeżeli chcemy poszaleć musimy się liczyć ze wzrostem spalania do 10, a nawet 11 litrów.
CRV dobrze wchodzi w zakręty, chociaż można było odczuć że miejscami zawieszenie jest zbyt miękkie.

Mam wrażenie , jakby Honda trochę wyłamywała się z ogólnopanujących trendów. Silnik wolnossący jest ciekawą opcję dla osób, które szukają stabilnego rozwiązania i nie chcą martwić się o ewentualne problemy z jednostką. Nie jestem tylko w stanie zrozumieć tego połączenia. Z zewnątrz pojazd wygląda nieco kosmicznie, w środku czuć jakby ktoś zainspirował się technologią Nokii 3310.
Lada moment do sprzedaży trafi nowa odsłona CRV. Nie mogę się doczekać, żeby sprawdzić co Japończycy poprawili w swoim najpopularniejszym SUVie. Jeżeli szukacie SUVa z silnikiem wolnossącym, polecam polować na CRV IV generacji zaraz po premierze V. Korzystna cena może pozytywnie zaskoczyć.

Marcin Łukasik

Ocena czytelników
(0 ocen)
Sending