Historia pisana na nowo? | Ogar Legend 125 TEST

Scroll this


Niewinne spacerujesz sobie przez miasto, kiedy nagle zza zakrętu wyłania się on – donośnie brzmiący, charakterystyczny. 

Czy to był Romet Ogar Legend? Istnieje całkiem spore prawdopodobieństwo, że tak. 

Jak nietrudno było zauważyć, tego lata moda na Coffee Racery zawładnęła miejskimi ulicami. To motocykle stworzone do podboju ciasnych, często zakorkowanych ulic. Przez prawie miesiąc miałem okazję „dosiadać” modelu Ogar Legend 125. 

Zdecydowanie jego największą zaletą jest wygląd. Stylistyką wyraźnie nawiązuje do starego klasycznego Ogara sprzed lat. Duża przednia lampa, masywna konstrukcja, przednie amortyzatory i wiele innych elementów skutecznie sprawiają, że ten motor po prostu przyciąga wzrok przechodniów. Pamiętam nawet sytuację, kiedy w radiowym garażu ktoś mnie zapytał: „Co to za Harley?” – no dobrze, bez szaleństw, aż tak dobrze nie wygląda. Obecnie dostępny jest w trzech wersjach kolorystycznych. Czarny, szary i biały. 

Warto dodać, że konstruktorzy, starając się wykrzesać styl cafe racer’a, nie przesadzili. Mamy tutaj szerokie, „balonowe” opony. Zbiornik paliwa, który trochę oddaje klimat tych wyspawanych w garażu z kolegami. Warto dodać, że model nie jest sztucznie nadmuchany. 

No dobrze, ale jak to jeździ? 

Całkiem nieźle. Mając do dyspozycji 125 cm i 9.2 KM, nie oczekujmy demona prędkości, ale też nie do tego stworzony został Ogar Legend. To model zdecydowanie dedykowany miastu. Największą przyjemność z jazdy odczuwamy, przejeżdżając przez ruchliwe ulice, kiedy ludzie odwracają głowy i zastanawiają się, co to za model. Katalogowo Ogar powinien palić 2l/100 km. Uważam, że pali jeszcze mniej. Tankując pełny zbiornik (12l), spokojnie możemy jeździć niemalże tygodnie bez dolewania benzyny. Prędkość maksymalna podana przez producenta to 85 km/h i w pełni się z tym zgadzam, bo ciężko pojechać szybciej. Jednym z najbardziej uciążliwych elementów jest skrzynia biegów. Rozumiem, że ciężko wyobrazić sobie cafe racer’a z automatem, ale przy tak małej pojemności, zanim zjedziemy z ronda, już mamy wbity trzeci bieg. Skrzynia pracuje poprawnie, choć zdarzyło mi się kilka sytuacji, kiedy nie mogłem wrzucić kolejnego przełożenia. 

Duże koła i masywne opony skutecznie wybierają wszystkie nierówności. W korkach Ogar radzi sobie tak, jak należy. Jego gabaryty w pełni pozwalają na przeciskanie się między samochodami.

Jedna czy dwie osoby? 

Oficjalnie dwie, ale z moich doświadczeń wynika, że nie dalej niż do sklepu. Co prawda, dogadując się z pasażerem, kto ile miejsca zajmie na kanapie, można podróżować w duecie, ale z komfortem nie ma to za wiele wspólnego. 

Czy są jakieś wady?

Wykonanie – to element, który zwraca uwagę przy dłużej relacji z Ogarem. Klamki hamulcowe czy łączenia przewodów w tak nowym egzemplarzu już zaczynały rdzewieć. Dwa błędy, których przyczyny nie jestem w stanie określić, to: kontrolka błędu silnika – pojawiająca się i gasnąca w najmniej oczekiwanych momentach – oraz… klakson – przy dwóch niebezpiecznych sytuacjach na drodze najzwyczajniej nie zadziałał. 

Ile trzeba za to zapłacić i czy warto? 

Tutaj mam same dobre informacje. Na stronie producenta widnieje 8699 zł i w odróżnieniu od samochodów tutaj już nic nie należy dokupować.  Z uwagi na końcówkę sezonu podejrzewam, że można złapać jakieś korzystne rabaty. Ogar Legend 125 to świetne rozwiązanie dla osób, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z jednośladami. Jeżeli nienawidzisz korków, a skutery niespecjalnie Cię przekonują, to masz już wystarczające argumenty, by rozpocząć swoją przygodę z Ogarem. Bardziej doświadczeni raczej niechętnie spojrzą na 125, skorą mogą mieć 400 albo 750 😉 

Na koniec – ten motocykl ma wyraźne trzy zalety: wygląd, wygląd i brzmienie.

Marcin Łukasik

Submit a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *