Czy można bardziej? | TEST BMW 760Li V12

Spójrzmy prawdzie głęboko w oczy. Żeby codziennie jeździć takim modelem do pracy, trzeba być prezesem, prezydentem, biskupem, raperem, mieć bogatych rodziców albo ostatecznie wygrać w totka. Nie uważam się za życiowego przegrywa, ale daleko mi do wyżej wymienionych osiągnięć. Jednak gdybym miał wybierać, to przez kilka dni na pokładzie BMW z V12 pod maską chciałbym być raperem. 

Wygląd 

Długa, wyraźnie, a jednocześnie delikatnie zarysowana linia nadwozia. Masywny grill na starcie pokazujący, kto tutaj rządzi. Spójność wszystkich elementów i dbałość o detale sprawiają, że sylwetka BMW 760Li przyciąga wzrok przechodniów. Jednocześnie auto nie wygląda na taką kolubrynę, jaką w rzeczywistości jest. To samochód, który ma ponad 5 metrów długości (5238 mm) i prawie 2 szerokości (1902 mm). Mimo to jego rozmiar nie przytłacza, a tylko zachęca do sprawdzenia, co kryje się we wnętrzu. 

Wnętrze

Spróbuję napisać w jednym zdaniu. W środku BMW 760Li mamy wszystko. Dziękuję. A tak całkiem poważnie, to zacznijmy od tapicerki. Skóra w kolorze Tartufo w połączeniu z kontrastowymi szwami oraz grubą alcantarą, którą pokryto słupki i podsufitkę, tworzy niezapomniany wystrój. Przyjemne w dotyku materiały można tutaj spotkać na każdym kroku. Na pokładzie mamy miejsce dla czterech osób, ale bardziej powinienem napisać „mini apartamenty”. Bilet klasy biznes w Dreamlinerze przy komforcie, jaki zapewnia BMW, to jak różnica między rowerem a Land Roverem. Tylna kanapa to prawdziwy raj i niekończące się możliwość konfiguracji.

O ile do ustawiania pozycji tylnych foteli mamy umieszczone na konsoli pomiędzy fotelami klasyczne przełączniki „fotelowe”, o tyle do bardziej zaawansowanych ustawień służy tablet wpięty w górną część konsoli. BMW serii 7 to oczywiście pojazd, w którym to ktoś powinien nas wozić, ale nie zapominajmy o V12 pod maską, która wyjątkowo prowokuje do przesiadki z szoferem. 

Wrażenia z jazdy

To w dzisiejszych czasach coraz mniej spotykane i tym bardziej zaskakujące. BMW ma pod maską prawdziwy 12-cylindrowy silnik z turbodoładowaniem. Żadnych downsizingów czy sztucznego podkręcania czegokolwiek! 6,6 litra pojemności, 610 KM mocy. Startując ze świateł, mamy poniżej 4 sekund do setki. Wbrew pozorom siedząc za kierownicą, jesteśmy szybko w stanie ogarnąć gabaryty spore auta. V12 czeka tylko na naszą decyzję, czy będziemy poruszali się w trybie sportowym, czy komfortowym. Obie kuszą, ale wybieram jednak moc 610 KM. Miasto jest za małe dla tego samochodu. On potrzebuje przestrzeni, a my nie chcemy stracić prawa jazdy po kilku sekundach.

W nocy po programie wybrałem się z kumplem na obwodnice Warszawy, sprawdzić co ta bestia potrafi. Pełne skupienie, pusta droga, gaz wciśnięty w podłogę i 280 na liczniku. Takich emocji przy takim komforcie nie zapewnił mi chyba do tej pory żaden samochód. Jeżeli chcecie dojeżdżać z Warszawy do Łodzi w 30 minut, a tabliczkę z napisem „Poznań” mijać po 80 minutach, to trafiliście na dobry model. Warto zaznaczyć, że w środku panuje niemalże grobowa cisza. Szum i dźwięk silnika dochodzi do wnętrza w dokładnie w takim natężeniu, jakiego oczekują pasażerowie. Ciekawostką jest fakt, że BMW nie poszło na łatwiznę i nie wydobyło dźwięku silnika oraz układu wydechowego z systemu audio, lecz zaprojektowało pod tym kątem specjalny układ wydechowy, który wydobędzie esencję dźwięku V12 w sposób naturalny.

Cena

Wracamy do dyskusji, czy lepiej być prezesem, prezydentem czy biskupem… By kupić sobie na własność BMW 760Li, trzeba wydać na nie co najmniej 815 tys. zł. Jednak lepiej mieć na koncie wolny milion – tak, milion. Jedynka i sześć zer, aby odpowiednio doposażyć naszego smoka. Najciekawsze, że po czterech dniach jazdy tym samochodem wszystkie jego luksusowe elementy uznaje się za oczywiste. Jednak do luksusu człowiek szybciutko się przyzwyczaja. 

Podsumowanie 

Wybór wśród mocnych limuzyn segmentu F jest duży. Audi ma S8, Mercedes S63 AMG, z kolei Maserati ma Quattroporte o mocy 530 KM. Jednak mimo wszystko to, co wznosi właściciela na wyższym poziom motoryzacji, to V12. BMW 760Li jest dopracowany tak bardzo, jak to tylko możliwe. Nie wchodząc w zakres cenowy marek „ultra premium” (Bentley, Rolls Royce), to absolutnie najlepszy pomysł na samochód. Długo będę za nim tęsknił i prawdopodobnie długo nie wsiądę za kierownicę auta tak niesamowicie dopracowanego.

(mam nadzieję, że to ostatnie marzenie się nie spełni) 

Marcin Łukasik

ZDJĘCIA: Niezawodny Artur VOSH Voshack

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *