Co się zmieniło w nowej klasie C? TEST Mercedesa C200 2018

Scroll this

Jesienny sezon testów rozpocząłem od Mercedesa C200 z pakietem stylistycznym AMG  – w wersji po faceliftingu. Kiedy wsiadłem do niego, miał przejechane dokładnie 17 kilometrów. Co się zmieniło w klasie C?  

Pamiętam, jak nieco ponad rok temu jeździłem klasą E. Wrażenie po tamtym teście utrzymuje się u mnie do dzisiaj. Jednocześnie zastanawiałem się, co różni te dwie klasy. C200 po faceliftingu wygląda niemalże tak samo jak przed. Jedyny zewnętrzny element, który został wymieniony, to przednie reflektory. Wykonano je w technologii Multibeam LED, która znacznie poprawia widoczność po zmroku. 

Pakiet stylistyczny AMG z każdego Mercedesa zrobi auto z pazurem. Czarny lakier w połączeniu z pakietowymi felgami i przyciemnianymi tylnymi szybami sprawia, że taką gablotą nie pogardziłby żaden mieszkaniec Pruszkowa. 

W kabinie nowej klasy C ciężko się do czegokolwiek przyczepić. W nowej wersji na środku deski znalazło się centrum multimedialne o przekątnej nieco ponad 10 cali. Element, na który warto zwrócić uwagę, to zegary. Mają one formę cyfrową, przez co sami możemy wybrać ich stylistykę spośród: klasycznej, nowoczesnej i sportowej. Sterowanie kokpitem kierowniczym wymaga nieco cierpliwości. Mamy tutaj do dyspozycji dwa „gładziki”, które nie zawsze współpracują z nami idealnie. 

Wnętrze to połączenie czerni z czernią. I dobrze. Takie rozwiązanie jeszcze bardziej podnosi poczucie „dystyngowania”. Kierownica to element, za który powinno się konstruktorom przyznać „order dzielnego pacjenta”. To jedna z najlepiej leżących w dłoniach konstrukcji. Przy znacznej ilości nowoczesnych i technologicznych rozwiązań na pokładzie zaskakuje manualne ustawianie fotela. Robimy to za pomocą tradycyjnej wajchy. Ale to może specjalnie? Żeby szef czasami zszedł na ziemię? 😉 

Dobra Panie, ale co pod maską? 

Jeszcze raz to podkreślmy – Mercedes-Benz C200. Pod maską silnik 1.5… Jeden kropka pięć. No niestety, downsizing dotyka wszystkich segmentów. Mamy tutaj do dyspozycji 184 KM i sporo ciekawostek. Na przykład model został wyposażony w nowy układ EQ Boost, czyli tzw. miękką hybrydę. Nie jest to hybryda, ale mamy zamontowany generator rozruchu, który wspomaga silnik w chwilach, kiedy ten potrzebuje dodatkowej mocy, a także podczas żeglowania czy hamowania – wtedy odzyskujemy energię. Byłem bardzo ciekawy, jak takie rozwiązanie poradzi sobie w różnych warunkach. 

Kiedy jedziemy spokojnie… 

…auto wie, co ma robić. Automatyczna skrzynia 9G-TRONIC posiadająca aż 9 przełożeń sprawia, że w aucie jest wyjątkowo cicho i spokojnie. Jadąc po autostradzie 120-140 km/h, praktycznie nie czujemy prędkości, a ulubionej muzyki wcale nie musimy słuchać głośno, żeby razem z wokalistą zaśpiewać refren. Natomiast nie do końca byłem w stanie rozszyfrować działanie trybu sport oraz sport +. Sprawiały one wrażenie sztucznie wrzuconych do systemu z dopiskiem „trzymaj wysokie obroty i pracuj trochę głośniej”. Po przełączeniu zmiany w pracy układu kierowniczego czy skrzyni są minimalne. 

Ile zapłacić, żeby stał w moim garażu?

Przeglądając katalogi, zrozumiałem, że nie jest on drogi jak na Mercedesa. 

Najtaniej nową C-klasę można mieć za niecałe 135 tysięcy złotych. Wersję testową z półtoralitrową benzyną kupimy za ponad 158 tysięcy. Jednak nie zapominajmy, że po dokupieniu niezbędnych elementów cena szybko może przekroczyć 200 tys. Natomiast za niemalże ten sam poziom komfortu i standardu w innych modelach zapłacimy dużo więcej. 

To w takim razie dla kogo jest ten samochód? 

Dobre pytanie. Sam je zadałem 🙂 C200 to w moim odczuciu taka hybryda. Hybryda limuzyny na potrzeby poruszania się po mieście w połączeniu z komfortowym pokonywaniem długich tras. Nie jest to demon ani luksusu, ani szybkości, ale bardzo dobrze i profesjonalnie skonfigurowany samochód, który z pewnością utrzyma pozycję lidera. Przypomnę, że to najchętniej wybierany przez kierowców Mercedes. Z niecierpliwością czekam tylko na to, jak użytkownicy zareagują na silnik 1.5. 

Marcin Łukasik

Ocena czytelników
(0 ocen)
Sending