Bardziej SUV czy może bardziej coupe? BMW X4 M40d

Scroll this

Tak patrzę na niego i muszę przyznać – ale te samochody nam urosły. Po czterech latach obecności na rynku pierwszej generacji BMW X4 producent nie zwalnia tempa z ekspansją i razem z nową wersją X5 prezentuje nam nową odsłonę X4. Jak to jeździ? 

To może najpierw, zanim pojeździmy, sprawdźmy, jak wygląda. W tej kwestii zmieniło się całkiem sporo. Kiedy po raz pierwszy zobaczyliśmy takie modele jak BMW X6 czy chociażby poprzednia odsłona X4, to auto robiło wrażenie na drodze. Segment SUV-ów Coupé dopiero się rodził. Ciekawą obserwacją dla mnie była fala negatywnych komentarzy ze strony dziennikarzy przy jednoczesnym totalnym zlekceważeniu tych uwag przez klientów. Oni po prostu kupowali. Teraz ten segment klasy premium dostępny jest w ofercie kilku producentów. Ostatnim głośnym zagraniem  jest Audi Q8. Natomiast odrywając się od rzeczywistości, można zauważyć, że taką samą sylwetkę ma nowe Lamborghini Urus. 

Wróćmy do X4, które w odświeżonej wersji prezentuje się naprawdę dumnie. Na pierwszy rzut oka widać, że linie boczne zostały wyostrzone. Przesadą w moim odczuciu jest grill BMW. Jeżeli w tym tempie będzie nam się rozrastał, to za jakiś czas stracimy widoczność przez przednią szybę. 

Największym wizualnym mankamentem nowego X4 jest tył. Podejrzewam, że kojarzycie takiego mema, który krążył po sieci przed świętowaniem 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Na rysunku był koń, który do połowy narysowany był tak starannie, że żaden z wielkich artystów by się go nie powstydził. Natomiast czasu na tylne nogi i ogon już zabrakło, więc dorysował je któryś z przedszkolaków np. Krzyś, lat 4. Tutaj jest podobnie. Napiszę z pełną odpowiedzialnością. To jeden z najbrzydszych tyłków motoryzacyjnych, jakie widziałem. 

Wnętrze 

Wsiadłem. Wyregulowałem fotel i kierownicę. Rozejrzałem się i pomyślałem: „BMW idzie w dobrą stronę”. Co prawda nigdy za bardzo nie można było narzekać na wnętrza prezentowane przez niemieckiego producenta, ale to rozplanowane jest wyjątkowo dobrze. Wszystkie przyciski funkcyjnie zostały rozmieszczone intuicyjnie. System multimedialny możemy obsługiwać zarówno z poziomu ekranu dotykowego, jak i przez joystick. Kierownica, jak to w pakiecie M, idealnie leży w dłoniach. Nawet kratka nawiewu świetnie trzyma iPhone’a za pomocą prostego uchwytu za 10 zł. Dla wyjaśnienia, w wielu samochodach, np. w Mercedesach, w ten sposób telefonu nie zamontujesz. 

Spory plus należy się także konstruktorom za przestrzeń. Co prawda to model, o którym kupujący mówią: „nie lubię wozić powietrza z tyłu”. Tutaj nie tracąc wyglądu sylwetki coupé, dostajemy komfort i przestrzeń jazdy na tylnej kanapie. Dodatkowo w bagażniku mamy 525 litrów, na co tylko chcemy – a przyznam, że z zewnątrz tej przestrzeni nie czuć i nie widać. 

– To jakie to BMW? 

– X4M.

– Oo, wersja M.

– Tak, M40d.

Oznaczenie 40 i M w nazwie modelu BMW oznacza, że pod maską znajdziemy trzylitrowy silnik. Jednak mała, taka całkiem niewielka literka „d” zasadniczo zmienia postać rzeczy. Jest to diesel, który oferuje nieliche osiągi. Na nasze rozkazy czeka 326 koni mechanicznych i aż 680 Nm momentu obrotowego. Jeżeli chodzi o osiągi, nie można mieć tutaj najmniejszych zastrzeżeń. Brzmienie to osobna kwestia. Nawet w trybie sport czujemy się jak w zamkniętej bańce. Wszyscy dookoła na ulicy widzą, że jedziemy modelem M. Tym sportowym. A za kierownicą czujemy, jak dobiegają do nas delikatne pomruki. Kwestie prowadzenia, sterowności czy trzymania się drogi pozostają niezmiennie na najwyższym poziomie. Prowadząc nowe X4, wiemy, że w pełni wykona nasze każde polecenie i na odległość czujemy jego niezawodność. 

A dlaczego tak to działa? 

Nie zabrakło również nowinek technicznych. Mamy dostępne na przykład sterowanie gestami. Kręcąc palcem naprzeciwko czujnika, który umieszczony jest na samym środku konsoli, możemy ściszać lub pogłaśniać muzykę. Jeżeli dorzucimy do tego system iDrive z ponad 10-calowym wyświetlaczem dotykowym, wyświetlacz head-up oraz rewelacyjnie grający system głośników Harman/Kardon, to można powiedzieć, że mamy dostępne jeżdżące centrum rozrywki. 

Ale tanio to tutaj nie jest…

Cena BMW X4 startuje od 204 400 zł. Wersja M40d od 331 700 zł. Warto pamiętać, że w tej kwocie otrzymujemy totalnego „golasa”. Jeżeli dorzucimy do tego wszystkie pakiety dostępne w testowanym egzemplarzy, jak na przykład Connected Drive Plus za prawie 16000 zł, musimy dołożyć jeszcze ponad 100 tys. i finalnie na fakturze ujrzymy 443 201 zł. I teraz warto się zastanowić, czy ten samochód jest wart swojej ceny?

Tak.

Ale nie z tym silnikiem. Benzyna w moim odczuciu w tym przypadku byłaby o niebo lepszym rozwiązaniem. Jeżeli już bardzo chcemy diesla, to warto pomyśleć nad podstawowym silnikiem 3.0 o mocy 265 koni. Jak mówiła kiedyś reklama produktu, którego totalnie nie pamiętam – skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać? 

Marcin Łukasik 

Ocena czytelników
(0 ocen)
Sending